You are currently viewing #12 – Chcesz rozwijać markę, budować firmę – ale czy masz na to energię?

#12 – Chcesz rozwijać markę, budować firmę – ale czy masz na to energię?

Posłuchaj podkastu na..

Mimo chęci rozwoju, mimo marzeń o tym, by zajmować się w życiu tym, co się lubi najbardziej, wiele osób ma obawy. Czy sobie poradzi, czy znajdą na to czas i energię.

Projekt życiowy to każda rzecz, która absorbuje Twój umysł przez dłuższy czas (przeważnie minimum 3 miesiące) i tym samym czerpie z nakładów Twojej Energii (patrz odcinek #10 Budowanie marki, gdy masz max. 2-4 godziny dziennie? To możliwe!).

Projekty życiowe możesz podzielić na trzy kategorie:

  • prywatne
  • zawodowe
  • związane z hobby

Każda sprawa, która Cię angażuje, trafia do jednej z trzech kategorii. 

W projektach prywatnych możesz wpisać przykładowo: dobra żona. Dobra mama dla mojego pierwszego dziecka. Dobra mama – dla mojego drugiego dziecka (tak, każde dziecko to tak jakby „osobny projekt życiowy”!)

W drugiej kolumnie: projekty zawodowe możesz wpisać swoją pracę zawodową, budowanie działalności: rozwijanie pierwszej marki, drugiej marki (znów – dwa osobne projekty!), projekt: napisanie własnej książki. 

W trzeciej kolumnie: projekty związane z hobby: chęć rozwoju w danej dziedzinie sportu czy rękodzieła, podążanie za wskazówkami wymagającej diety, projekt: odchudzanie, projekt: idealnie czysty dom, i tak dalej.

Proponuję Ci, abyś zapisał(a) wszystkie swoje obecne projekty. Ile ich jest? Czy któraś kolumna jest przeciążona? A może w którejś nie ma nic?

Moim osobistym zdaniem szczęśliwe życie pojawia się wtedy, gdy we wszystkich 3 kolumnach jest równowaga – i kiedy ogółem nie ma ich zbyt dużo. Powiedziałabym, że liczba 10 to już taka, przy której warto się zastanowić, czy nie masz za dużo na głowie.

Za dużo projektów życiowych na głowie może narażać Cię na wypalenie, poczucie, że tego jest za dużo – i że właściwie niczego już nie chcesz z tych rzeczy kontynuować.
Jedna z definicji depresji zakłada, że jest to „wołanie o pomoc” przeciążonego umysłu, narażonego na długotrwały stres.

Czy da się temu zapobiec? Myślę, że w wielu przypadkach – owszem. 
W jaki sposób?
Mam dla Ciebie trzy wskazówki:

a) minimalizm, sztuka „let go” – odpuszczania, pogodzeima się z tym, że nie da się mieć wszystkiego, wszystkiego zrobić. Być może starasz się żyć życiem 2-3 osób, a Twoje plany, gdyby je zrealizować, zajmowałyby 48 h każdego dnia?

b) wsparcie innych osób – przykładowo, terapia. Dlaczego właściwie masz taką tendencję do udawadniania całemu światu, że wszystkiemu podołasz? Gdy masz już pewne rzeczy przepracowane, może warto spotkać się z coachem i pomyśleć o indywidualnej, dopasowanej ścieżce Twojego rozwoju?

c) inwestowanie w dobre nawyki – jeśli robisz coś nawykowo, możesz zużywać nawet o ponad 90% mniej energii, niż gdy jest to nowe zadanie wymagające podejmowania decyzji. Jeśli chcesz podjąć nowe projekty, może warto najpierw „poustawiać sobie”, „znawykować” te dotychczasowe?

Życzę Ci, byś czuł(a) zadowolenie ze swojego życia. bez wiecznego poczucia, że żyjesz w niekończącym się kołowrotku, jak chomik. Inwestuj w dobre nawyki. Warto też – kiedy tylko się da – korzystać ze wsparcia innych, również tego płatnego. Przecież projekt życiowy „czysty dom” niekoniecznie wymaga Twojego pełnego udziału – Ty to możesz jedynie minimum wysiłku koordynować, zatrudniając osobę do sprzątania…

Jeżeli chcesz podzielić się ze mną, jak to wygląda u Ciebie, napisz do mnie na adres daria(at)drogitworcy.pl lub przez instagram @dariarobbe – chętnie się dowiem więcej o Tobie!

Książki polecane w tym odcinku:

Charles Duhigg, Siła nawyku
James Clear, Atomowe nawyki

Drogi Twórcy – quiz znajdziesz tutaj

Ten odcinek w formie "do poczytania":

Pewnego dnia w twojej głowie pojawiła się taka myśl: 

„A może spróbować czegoś na własny rachunek, założyć markę albo spróbować sił w biznesie?”

Pamiętasz tę chwilę? Jakie uczucia ta myśl w tobie wzbudziła? Być może ty z tamtego dnia myślisz sobie: „czemu nie?”. Czujesz radość, ekscytację, masz takie poczucie, że oto możesz zmienić swoje przeznaczenie, spróbować żyć inaczej niż inni ludzie. 

Być może było to raczej takie nieśmiałe marzenie, które przez długi czas właściwie nie przemieniło się w nic konkretnego. Ale dobra, jesteś tu, czytasz ten wpis. Być może dopiero zaczynasz myśleć poważnie o swojej działalności, ale właśnie przeraża cię realizacja tego wszystkiego. Masz taką blokadę, bo pomysłów jest sporo, ale brak Ci umiejętności technicznych, praktycznych, żeby to zrealizować.

Być może już działasz od pewnego czasu, ale właśnie czujesz, że nadchodzi kryzys, że się wypalasz, że tak po ludzku odczuwasz zmęczenie. Kiedyś udawało ci się zrobić więcej, a teraz jakby czas przyspieszył. Dni uciekają, a ty zastanawiasz się: „co ze mną jest nie tak?” To wszystko mogą być znaki, że coś jest nie tak z twoją energią. Czy da się to naprawić? Myślę, że do pewnego stopnia na pewno. Jeżeli chcesz dowiedzieć się, w jaki sposób, czytaj dalej.

Energia to zasób, podobnie jak czas czy pieniądze. Może być jej dużo lub mało, może być dobrze lub źle wykorzystana. Zanim przejdziemy dalej, chciałabym podkreślić dwie sprawy. Po pierwsze – czym dla mnie właściwie jest energia.

Dla mnie energia to coś, co łączy w sobie kilka elementów. Pierwszy to poczucie siły, pewność siebie, przekonanie, że sobie poradzę. Drugi to cel i motywacja – wiem, że idę w jakimś konkretnym kierunku, i realizuję to. Trzeci to ochota do działania. Chodzi o to, aby nie tylko chcieć osiągnąć coś, ale także podjąć konkretne działania. Budzę się rano, pamiętam o moim celu i mam wewnętrzną ochotę, żeby do niego dążyć. To nie tylko chwilowe ładowanie mózgu endorfinami, ale też systematyczna motywacja do realizacji planów.

Wreszcie czwarty energia to otwartość na inne osoby, na wzajemną pomoc i wsparcie. Zwłaszcza dla tych, którzy planują działać na własny rachunek, budować markę. Stoję na stanowisku, że w pojedynkę się po prostu nie da. Być może są jacyś urodzeni samotnicy, którzy posiadają różne umiejętności, co pozwala im nie tylko tworzyć, ale także bez problemu sprzedawać. Jednak większość osób korzysta z pomocy innych, nawet jeśli to tylko drobna pomoc, na przykład możliwość przegadania różnych spraw czy zapytania o zdanie przed podjęciem decyzji. Moim zdaniem jest to na wagę złota.

Po drugie – o dbaniu o życiową energię wspominałam już w odcinku numer 10, dotyczącym budowania marki, gdy masz maksymalnie 2–4 godziny dziennie. Dzisiaj powiem ci, jak maksymalnie wykorzystać energię, gdy masz mało czasu. Rozwijam jeden z podpunktów, czyli temat sztuki eliminacji.

Zacznijmy od pewnej definicji. Mam na myśli wyrażenie „projekt życiowy”. Będzie to coś, co w istotny sposób zaprząta twoje myśli, coś, co trwa długo, być może czasem kilka miesięcy, czasem całe życie. A co najważniejsze, wymaga twojego aktywnego udziału, czasu lub utworzenia pewnych nawyków, które mogą to zautomatyzować. Projekty życiowe dzielę na trzy kategorie: prywatne, zawodowe i związane z hobby. To trochę inne rozróżnienie work-life balance.

Każdy taki projekt życiowy, czy to z kategorii prywatnych, czy zawodowych, czy związanych z hobby, będzie zaprzątał twoją głowę, będzie wymagał twojej energii i wreszcie tej energii trochę zużywał. Problem w dzisiejszych czasach, jeśli chodzi o projekty życiowe, polega na tym, że większość osób bierze na siebie za dużo, a jeśli już czegoś się podejmuje, to chce być jednocześnie świetnym przykładem we wszystkich dziedzinach. Ale przejdźmy najpierw do tego, jakie są przykładowe projekty życiowe.

Jeśli chodzi o sprawy prywatne, przede wszystkim myślę, że jeżeli żyjemy z kimś w jednym mieszkaniu, to naszym projektem życiowym będzie bycie dobrym partnerem, partnerką dla tej drugiej osoby.

Kolejna sprawa – jeżeli pojawiają się dzieci, to projekt życiowy numer 1 to bycie dobrą mamą, dobrym tatą dla pierwszego dziecka. Tak, dobrze widzisz, każde dziecko to będzie oddzielny projekt życiowy. Tak więc jeżeli masz ich więcej, możesz je liczyć osobno. Każde dziecko choruje z osobna, każde dziecko wymaga myślenia o jego przyszłości, o jego edukacji i tak dalej, i tak dalej. osób niektórzy ludzie bardzo się starają, żeby mieć projekt życiowy: najlepszy przyjaciel dla konkretnej osoby. Jeżeli jesteś z kimś bardzo blisko, spędzasz z tą osobą dużo czasu i jesteś też niejako na każde jej zawołanie, to zdecydowanie możesz to zaliczyć do tej kategorii. 

Część osób przyjmuje na siebie rolę opiekuna dla swoich rodziców, zwłaszcza jeżeli są oni już starsi, zaczynają chorować, być może nie są w pełni samodzielni. Jeżeli mieszkasz ze starszym rodzicem w jednym domu i poświęcasz dużo swojego czasu, swojej energii właśnie na opiekę nad nim, to jak najbardziej liczy się to jako osobny projekt życiowy.

Jeśli chodzi o sprawy zawodowe, to mamy oczywiście pracę na etacie, mamy własną działalność. Jeżeli ktoś chce rozwijać dwie marki jednocześnie, to każda marka będzie osobnym projektem życiowym. Jeżeli chcesz coś osiągnąć, przykładowo chcesz napisać książkę, chcesz podjąć nowe studia, chcesz zrobić zaawansowany kurs lub zdać egzamin na przykład na prawo jazdy albo z jakiejś dziedziny naukowej, to każda z tych rzeczy będzie osobnym projektem życiowym.

Jeżeli masz zwierzęta, to bycie właścicielem psa i właścicielem kota to znów dwa osobne projekty życiowe. Każdy z nich niesie dodatkowe obowiązki: codzienne wyprowadzanie, myślenie o żywieniu, a jeżeli zwierzęta chorują, to trzeba wybrać się do weterynarza. Zdecydowanie może to kosztować sporo energii.

Jeżeli działasz w jakiejś grupie społecznej, na przykład osiedlowej czy dzielnicowej, i aktywnie w tym uczestniczysz, to jest kolejny projekt życiowy. Jeżeli pasjonujesz się jakimś hobby i wiesz, że chcesz w tym hobby naprawdę się szkolić, być coraz lepszym, przebywać i rozmawiać z tymi osobami, to dopisujesz kolejną rzecz do swojej listy projektów życiowych.

Wreszcie dodałabym do tej listy postanowienia życiowe związane ze stylem życia. Przykładowo chcesz być weganinem/weganką albo masz jakieś ograniczenia dietetyczne, chcesz dość konkretnie schudnąć, a może nie możesz jeść glutenu. Jestem pewna, że wymaga to sporo twojego czasu, sporo twojego myślenia na ten temat, sporo organizacji.

Proponuję, żebyś teraz zapisał/zapisała na białej kartce w trzech kolumnach wszystkie twoje projekty życiowe: prywatne, zawodowe i związane z hobby, w których obecnie uczestniczysz. I tak jak wspomniałam, jeżeli jest niby ta sama rzecz, ale w dwóch kategoriach, lub przykładowo masz dwójkę dzieci, dwa różne zwierzaki, to też zapisz je osobno. Policz, ile masz tak naprawdę tych projektów życiowych.

Mniej niż trzy? No to gratulacje! Myślę, że możesz nie czytać dalej, bo chyba mogłabym się od ciebie uczyć.
Między trzy a dziesięć? Myślę, że to jest taka normalna, zdrowa liczba, ale możesz się nad tym zastanowić. Być może da się coś ograniczyć, żeby lepiej ci się żyło.
Jeżeli masz więcej niż dziesięć, myślę, że naprawdę warto się na tym zastanowić i poczytać dalej. Tak czy siak, jeżeli tych projektów na twoje oko jest po prostu dużo, to efekt jest taki, że ciągle czujesz, że masz dużo na głowie, że dużo się dzieje, i po pewnym czasie może się okazać, że po prostu czujesz wieczne zmęczenie.

Teoretycznie możesz mieć nawet sporo czasu wolnego dla siebie, ale chodzi o samą intensywność myślenia o tych sprawach, o to, że musisz zawsze mieć w pamięci, żeby czegoś nie zawalić, żeby się rozwijać w danym temacie. Popatrz jeszcze raz na swoją kartkę. I jak się z tym czujesz? Czy czujesz właśnie takie zmęczenie tym wszystkim? Jeżeli tak, to być może nie jest to jeszcze najlepszy moment, żeby zaczynać nowe. 

Jeżeli z jednej strony na przykład chcesz rozwijać działalność, ale tej energii masz w tym momencie mało, bo pozostałe projekty bardzo cię angażują, to może to być bardzo trudne. Tak samo mówi podstawowa rada, by nie zaczynać diety odchudzającej, jeżeli masz za dużo stresu. Będzie ci po prostu kilka razy trudniej niż w momencie, kiedy masz na głowie mało i możesz się zrelaksować, możesz podejść do tematu z należytą energią i zaangażowaniem.

Albo może się okazać, że kolumny są zaburzone, że w jednej kolumnie jest za dużo rzeczy, a w drugiej pustka, nie udało ci się wpisać nawet jednej rzeczy. I w tym przypadku polecam się zastanowić, co mogłoby być takim twoim projektem życiowym w danej kategorii.

Moim zdaniem (ale to jest moje osobiste zdanie) życie jest najfajniejsze wtedy, kiedy wszystkie trzy kolumny są w miarę zbalansowane, jeżeli w każdej z nich coś tam się znajduje. No dobra, ale skąd masz to wiedzieć, co na tych listach powinno być, co zostawić, co być może wyrzucić? Myślę, że warto zacząć od pomyślenia nad twoimi priorytetami. Co musi zostać na liście? Co jest twoją tożsamością?

Weź mazak lub długopis i po prostu zakreśl, które z tych projektów życiowych muszą zostać, które są dla ciebie najważniejsze i – co by się nie działo – po prostu tam zostaną. Podam ci takie przykłady: ktoś powie, że najważniejsze z projektów będzie bycie dobrym rodzicem dla pierwszego i drugiego dziecka. Oprócz tego bardzo ważna będzie praca na etacie, którą lubię i która dodatkowo przynosi mi satysfakcję i dobre pieniądze. Mam tylko trzy rzeczy na podstawowej liście, więc zastanawiam się, co dalej. No właśnie, mam takie pragnienie, żeby się rozwijać, żeby budować własną markę. No i myślę, że tak naprawdę podołam, że mam na to przestrzeń. Decydując się na ten projekt, czuję, wiem, że może być intensywnie w następnych trzech miesiącach, ponieważ dopiero zaczynam.

Dlatego z mojej całej dużej listy decyduję się wykasować jeden projekt, na przykład malarstwo. Uwielbiam malować, ale ponieważ chcę się również rozwijać, w najbliższym czasie nie będę przyjmować żadnych zleceń w tym kierunku, które zabierają mi naprawdę sporo czasu i energii.
Drugi projekt – na przykład zrezygnuję z wyjść z koleżankami. Mamy taką grupę, wychodzimy bardzo regularnie w weekendy wieczorami. Trochę sobie tam popijamy, więc następnego dnia też nie czuję się do końca sobą. Ale teraz mam już konkretne marzenie, chcę rozwijać własną markę. Rezygnuję z tych wyjść albo będę wychodzić jedynie sporadycznie. W zamian za to tę energię, ten czas wykorzystam na to, co w tym momencie jest dla mnie ważne.

Inny przykład. Nie mam dzieci, chcę być dobrą partnerką dla mojego męża. Chcę często z nim wychodzić – na przykład na randki – razem spędzać czas. Jesteśmy sobie bardzo bliscy, chcemy coś wspólnie budować. Oprócz tego chcę rozwijać własną działalność. I to robię na pełen etat, ponieważ nie pracuję dla kogoś.

I jak tak patrzę na ten mój czas, na moje projekty, to właściwie mam nadal dużo energii na to, żeby czymś jeszcze się zająć. Mam na przykład miejsce na to, żeby zaprosić do mojego domu psa albo kota. Zawsze też interesował mnie weganizm, więc chcę w to wejść naprawdę porządnie, od razu się wdrożyć, dowiedzieć, co i jak.

I wreszcie trzecia osoba, która również posiada dzieci, ma takie pragnienie, żeby przygotować się do bardzo trudnego, wymagającego egzaminu i go zdać. To jest taki projekt na następne trzy miesiące. Oprócz tego oczywiście praca na etacie, więc to wcale nie jest takie łatwe. W związku z tym ustala z partnerką, że przez następne trzy miesiące będzie spędzać wolny czas, właśnie ucząc się, doszkalając, przygotowując do tego egzaminu.
Inna opcja jest taka, że korzysta z płatnej pomocy, na przykład pozwala sobie, również psychicznie, na zatrudnienie opiekunki, która wesprze żonę.

Dlaczego to jest takie ważne, żeby mieć kontrolę nad swoimi projektami życiowymi? Przede wszystkim, jeżeli masz za dużo na głowie, twój mózg dostaje zbyt dużo impulsów, może zdecydowanie łatwiej się przeciążyć. Za każdym razem będzie potrzebować silniejszej stymulacji. Najpierw będzie wymagać od ciebie więcej kawy, żeby pobudzić do działania, żeby znaleźć tę dodatkową energię. A żeby się uspokoić, może prosić o używki, o alkohol, słodycze, papierosy. Prosić oczywiście. Nie tak, że przyjdzie do ciebie i powie: „Dawaj to i tamto”. Po prostu ty będziesz odczuwać takie pragnienie, że przecież po intensywnym dniu należy ci się kieliszek czegoś mocniejszego albo tabliczka czekolady na pocieszenie.

Żyjąc intensywnie, narażasz się na dość spore ryzyko kryzysu, wypalenia w tym wszystkim, sytuację, w której nagle się okazuje, że nie masz już siły na nic, że nic nie ma sensu, że nie chcesz dalej w ogóle żadnej z tych rzeczy kontynuować. Masz takie nagłe poczucie, że chcesz zniknąć, że chcesz rzucić tym wszystkim. Jedna z definicji depresji jest nawet taka, że jest to choroba widziana jako przeciążenie, efekt długotrwałego zmęczenia i wypalenia twojego mózgu, wołanie o pomoc, o chwilę spokoju.

Więc jeżeli czujesz, że u ciebie pojawiają się już pierwsze symptomy, myślę, że warto się zastanowić, co zrobić, by temu zapobiec. Ja mam dla ciebie trzy wskazówki. Pierwsza to pójście w stronę prostoty, minimalizmu w tym wszystkim. Sztuka tak zwanego let go, czyli pogodzenia się z tym, że nie wszystko naraz uda się osiągnąć w życiu. Zastanów się sam/sama, czy przypadkiem nie próbujesz żyć życiem dwóch lub trzech osób; że normalnie to wszystko, co sobie zaplanujesz, wystarczyłoby na 48 godzin życia każdego dnia. Oczywiście, wszystkiego nie uda się zrobić, a poczucie, że nie udało ci się, że zawalone, na pewno nie będzie cię motywować pozytywnie. Co warto zostawić? Na czym zależy ci najbardziej? Z czym chcesz, żeby ludzie cię kojarzyli? Kim ty właściwie jesteś? I tyle.

Druga sprawa to wsparcie od innych osób, również to odpłatne. Na przykład czasami pomaga terapia. Dlaczego właściwie masz taką potrzebę wykazywania się, udowadniania, że sobie poradzisz, takie poczucie: „kto, jak nie ja?” Owszem, czasem na samym początku, zwłaszcza kiedy jeszcze jest dużo naturalnej życiowej energii, daje się wszystko pogodzić. Z czasem dopiero tak jakby wszystko się sypie. Jeżeli sobie wyjaśnisz pewne sprawy z samym sobą, być może warto pójść o krok dalej i tym razem zainwestować w coaching. Już konkretnie: co mogę z tego kalendarza wyrzucić? na czym się skupić?

I wreszcie kształtowanie nawyków. Temat nawyków jest bardzo szeroki. Tutaj mogę ci polecić dwie konkretne książki. Mianowicie Siła nawyku oraz Atomowe nawyki. Więcej informacji znajdziesz w opisie do odcinka podkastu o tym samym tytule, ale z grubsza powiem ci, że chodzi o to, żeby upraszczać sobie codzienne życie. Takie super proste przykłady: jeżeli codziennie wstajesz na przykład o godzinie 7:00, po 8 godzinach spania, to naturalnie masz więcej czasu, ale przy okazji lepiej się wysypiasz, bo masz po prostu taki stały harmonogram snu i twój organizm dobrze na to reaguje. Każdą czynność można uprościć, sprawić, że będzie zabierać mniej energii. Podobno aktywność, którą się udało zamienić w nawyk, zabiera jedynie parę procent energii naszego mózgu, dużo mniej niż aktywność, która jest dla mózgu nowa i musi on podejmować decyzje, co dalej. Tak więc jeżeli mój projekt życiowy to bycie dobrą mamą dla mojego syna, to kształtuję nawyk, że co tydzień w piątki o 17 zabieram syna na piłkę, a codziennie o 19 zawsze siadamy razem do kolacji, co by się nie działo.

To nie tylko ułatwia życie, ale i sprawia, że nie musimy decydować. To jest po prostu coś oczywistego, coś, na co nasz mózg już każdego dnia czeka. I w ten sposób oszczędzamy dziewięćdziesiąt parę procent jego energii. Jeżeli mam projekt życiowy – napisanie książki, to jeżeli ustalę taki nawyk, że będę jej poświęcać czas we wtorki i piątki przez 30 minut, to w tym czasie siadam i piszę. Jeżeli chcę budować fajną markę, to ustalam sobie, że co tydzień w poniedziałek przejrzę cały tydzień i wyznaczę takie bloki czasowe na załatwianie różnych spraw i podejmowanie kolejnych kroków, a raz na miesiąc przysiądę i po prostu zastanowię się już tak bardziej na poważnie, co dalej, czy wszystko jest pod kontrolą.

Podsumowując: czy warto być zachłannym, czy warto chcieć wszystkiego? Ja ci się przyznam, że ja też chcę bardzo, bardzo wielu rzeczy naraz. Chcę być dobrą w tym i w tamtym, dobrą mamą i dobrą twórczynią mojej marki, dobrą żoną i dobrą obywatelką, dbać o dietę i zdrowie. Ale to wszystko zależy od tego, ile mamy energii, by to udźwignąć. Tutaj znów przypominam ci o moim odcinku numer 10, mówiącym właśnie o tym, jak tej energii więcej na co dzień odzyskiwać. I pamiętaj o tym, że czasem bardziej ci się opłaci być na tym polu po prostu minimalistą. Brać jeden nowy projekt życiowy, wyuczyć się go, odnieść w nim sukces, następnie wykształcić nawyki, które uproszczą to działanie, i dopiero w ten sposób zrobić sobie miejsce na kolejne rzeczy. I wtedy owszem, jak najbardziej, zaczynaj nowe projekty i śmiało osiągaj następne cele.

Pamiętaj, że cokolwiek robisz, nie musisz tego robić w pojedynkę. Jeżeli możesz sobie na to pozwolić, zapłać. Jeżeli twoim projektem życiowym jest utrzymanie eleganckiego domu, możesz albo codziennie sprzątać samodzielnie, co będzie zajmować dużo twojej energii, albo wynająć kogoś do pomocy w tym sprzątaniu. Jeżeli budujesz markę, możesz oczywiście robić to w pojedynkę, cały czas poszukując nowych rozwiązań i poświęcając mnóstwo energii na decyzje, co dalej. Ale możesz też zapytać kogoś, co w twoim przypadku będzie najskuteczniejsze. Na przykład zacznij od napisania wiadomości do mnie poprzez Instagram lub bezpośrednio na moją skrzynkę daria@drogitworcy.pl, po prostu zagadaj i zapytaj, co sądzę o twojej sytuacji. Odpisuję na wszystkie maile, więc jeżeli tylko będę mogła pomóc, z wielką chęcią odpowiem na twoją wiadomość. Możesz również umówić się ze mną na osobną rozmowę, już taką poważniejszą, dotyczącą twojej marki i tego, jakie dalsze kroki możesz podjąć.

To by było na tyle. Daj znać, jak radzisz sobie z tą swoją energią, czy masz dużo projektów życiowych, czy wręcz przeciwnie, wystarczą ci dwa, trzy; ile punktów masz zapisanych na swojej liście. Ciekawe, kto tutaj będzie rekordzistą. Zapraszam do czytania kolejnych wpisów i słuchania kolejnych odcinków podkastu.